• Wpisów:47
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 11:22
  • Licznik odwiedzin:2 443 / 1190 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dwie święte krowy.


Nie rozumiem frankowiczów.
Wiedzieli przecież czym grozi wzięcie kredytu w obcej walucie.
Wiedzieli?
Wiedzieli.
Więc niech płacą.


Nie rozumiem górników.
Ja wiem praca jest ciężka., ale NIKT inny nie ma tylu przywilejów i ulg co oni.
Dlaczego ja mam dopłacać do ich ulg?
Czy mi ktoś kiedyś dawał za darmo węgiel, przydziały mięsa, 14stki itp?
Mam w rodzinie kilku górników, więc wiem jak te przywileje wyglądają.
Głupotą jest utrzymywać coś co przynosi same straty.
No ale to przecież WYBORCY.
  • awatar ...JR...: Straty.to przynosza urzednicy od.niczego ,banda prezesikow i.ich zastepcòw. Ja pierdolę... Nasz kraj ma takie bogactwo w postaci.wlasnego wegla ktory nas by uniezaleznil od.Rosji...ale.spoleczenstwo glupie..ktore najwieksze zlo.widzi.w tych zapierdalających w takich.warunkach górnikach..
  • awatar ...JR...: Wybacz ale wykazujesz sie ogromnà niewiedza co do sytuacji gorkinow. Telewizja nam wmawia ze polskie.gornictwo jest nierentowne a prawda jest taka.ze zyjemy z ciezkiej pracy tych ludzi. My i kilka tłustych prezesikow ktorych stac na torebke za 40tys za pierdzenie w stołek. Odchodzacy prezes dostal odprawe ponad 800tys a tobie jest zal tych 3 tys dla.gornika ktory sie kisi kilka kilometrow pod ziemia ciezko harujac? Zastanow sie przez kogo jestes oszukiwana,kto sprawil ze myslisz ze tym.gornikom jest tak "dobrze"
  • awatar Makidu: Jeśli chodzi o górników to akurat głównym problemem jest nasz rząd który doprowadza do tego, że wiele rzeczy w tym kopalnie są nierentowne I Lanzerote ma rację, inna rzecz górnicy wadza a politycy co pierza w stołki juz nie???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jestem chora.
Znowu zapalenie gardła.
Ileż można?
Znów antybiotyk!

Nie mam czasu nawet tutaj wpaść i coś napisać, bo czytać, to czytam.

Szybko po pracy do domu, szybki prysznic, golenie nóg - muszę chyba przestawić się znów na depilator bo już to wykańcza.... - makijaż, szuszenie włosów, i Grześ puka do drzwi.
Robimy jakiś obiad i spędzamy razem cały wieczór.
Grzesiek wychodzi około 23 więc tak naprawdę, zdążę się rozebrać i idę spać.

Szybko nam ta znajomość idzie.

Przedwczoraj jak mi się zaczynała choroba przyszedł, opatulał mnie kocem, gotował mleko z miodem, podawał lekarstwa.

Szczerze, to nie wierzyłam, że tacy faceci jeszcze istnieją i są wolni.

Pozdrawiam spod koca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Pierdłam.
Pierdłam.
Pierdłam.
Autentycznie puściłam bąka.

Na 4 spotkaniu z Grześkiem.
Na szczęście bez zapachowego - jak na damę przystało, żeby nie było, że puszczam inne.

ALbo nie usłyszał, albo uznał, że to kanapa z której się po coś schylałam, albo taktownie udał, że nic się nie stało
 

 
Nareszcie kupiłam kokilki!
Szukałam i szukałam i znalazłam idealne

I tanie jak barszcz, bo 2szt tylko 7.99zł

Pierwsze co zrobiłam to pyszne śniadanko.
Mniam.

W środku jest szpinak, kiełki rzodkiewki, rzodkiewka ser żółty, papryka.....pychotkaaaaaaaa


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Lubie jak mężczyźni mnie błagają.

Lubie kiedy się starają, kiedy proszą....
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
To jutro Sylwester?

Totalnie zapomniałam.

Starzeje się.
  • awatar G.U.Y.: jakie plany? pewnie w domu albo z ciocia, co? :D
  • awatar Jot.: do mnie też to jakoś nie dociera.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem co, jak i gdzie, ale przez recepcję rpzeszło właśnie 10 takich sexy Świętych Mikołajów w samych slipkach.

Jestem w niebie
 

 
Lubie moją pracę.

Lubie ludzi z którymi pracuje - przynajmniej kilkoro.

Do tego stopnia lubię moją pracę, że nawet jak musiałam zostać do godziny 21, to mi to nie przeszkadzało i byłam zadowolona.

Czyżbym znalazła moje miejsce na ziemi?
  • awatar Jot.: to duże szczęście lubić swoją pracę :) oby tylko o pracoholizm nie zaczęło zakrawać ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dom!

Jednak nie ma to jak w domu.

To nic, że wyjeżdżam jutro wieczorem, ważne, że tą noc spędzę w moim łóżku.
 

 
Słoik w Warszawie – część I

Nie jestem dzika.
Nie mieszkałam w małym miasteczku
W Warszawie bywałam często, wszak pracowałam i studiowałam w niej 3 lata.
Jak znam Warszawę?
Od galerii do galerii.
Od przystanku do przystanku.
Swoje rodzinne miasto kocham całym sercem i jakby była w nim praca, to nie ruszałabym się
z niego na krok.
Jak już wspomniałam ostatnie 3 lata praktycznie codziennie byłam w Warszawie, jednak decyzja
o tym żeby w niej zamieszkać dojrzewała we mnie długo. Może dlatego, że jestem córeczką rodziców i ciężko mi było wyjść ze strefy komfortu, a może dlatego, że uwielbiam urok mojego rodzinnego miasta, w którym mieszkam/mieszkałam (ciągle nie wiem jakiego czasu mam używać, bo niby wracać nie zamierzam, ale to jednak moje miasto!!).

Dlaczego postanowiłam zamieszkać w Warszawie – mieście wielu kultur?
Powodów jest kilka:
- chęć usamodzielnienia się,
- krótszy dojazd do pracy (nareszcie koniec wstawania o 3:30 by dojechać do pracy na 7:30!!),
-...
no ok, powody są tylko dwa, ale myślę, że to wystarczy.
Jest jeszcze jeden powód – długowłosy basista, ale o tym cichosza!

Nigdy nie lubiłam Warszawy.
Warszawa była ostatnim miejscem w jakim chciałam zamieszkać, zawsze mówiłam, że „Wszędzie! Byle nie w Warszawie!”, złośliwy i niecny los zepchnął mnie jednak do miasta zgiełku, korków, znieczulicy i chaosu.
Nie oburzajcie się!
Z roli przejezdnego obserwatora tak to właśnie wygląda.

Zgiełk – zawsze po dniu spędzonym w betonowym mieście bolała mnie głowa.
Korki – są wszędzie.
Znieczulica – bo większość stoi i patrzy, ale nie pomoże, bo pcha się do autobusów zanim reszta wysiądzie, bo nie zna słów „dziękuję, przepraszam i proszę”.

Wiem że rodowici warszawiacy zaraz się odezwą, że to przyjezdni, że to wszystko słoiki, bo rodowity warszawiak jest zawsze kulturalny i to do tego stopnia, że jak się potknie o chodnik, to go przeprasza i kłania się nisko.

Możliwe, że tak jest. Nie neguje tego. Pisze tylko jak odbieram to miasto po niezliczonych godzinach przebywania w nim.

Postanowiłam zamieszkać w Warszawie i poznać jej lepszą stronę.
Jak mi to idzie?
Przekonacie się.

Dzień pierwszy – przeprowadzka.

Postanowiłam wynająć pierwszy (i jedyny) pokój jaki oglądałam. Powód był prosty – cena, i to że dojazd do pracy nie wymaga przesiadek.
Najbardziej szary pokój, w równie szarym bloku, szarego blokowiska.
Pierwsze co zrobiłam, to kupiłam białe firanki, biały obrus, białą kapę, białe poduszki, dodatki, świeczki, lampki...!! Wszystko byleby nie było tam tak szaro, buro i smutno.
Oczywiście odwieźć mnie musiała cała rodzina – mama, tata i brat z dziewczyną. Przyjechali po mnie do pracy załadowanym do granic możliwości autem – ledwo się zmieściłam - i pojechaliśmy do Ikei po więcej białego!!

Już pierwszego dnia zaczęło się robić zabawnie.

Pierwsze zetknięcie z Warszawką windą z szarego blokowiska!
Pierwsze zetknięcie i zacięcie!
Ale zacznijmy od początku.
Naprawdę nie lubię wind, ale nie w smak było mi tachanie 50kg walizki po schodach na szóste piętro.
Pierwszy oddech: władowałam się z walizką do windy.
Drugi oddech: wcisnęłam szóstkę.
Trzeci oddech: winda ruszyła.
Czwarty, piąty, szósty, siódmy, ósmy, dziewiąty oddech – po jednym na piętro.
Dziesiąty oddech: stop.
Jedenasty oddech: stop.
Dwunasty oddech: stop.
Trzynasty oddech: czemu drzwi się nie otwierają?
Czternasty oddech: panika.
Piętnasty oddech: zginę!
Szesnasty oddech: no trudno.
Siedemnasty oddech: żegnaj świecie.
Osiemnasty oddech: widzę kogoś.
Dziewiętnasty oddech: otwiera drzwi.
Dwudziesty oddech: to one nie otwierają się automatycznie?
Dwudziesty pierwszy oddech: na pewno zginę w tym mieście.



Ci dalszy nastąpi.
  • awatar Niespodziewanie: @Jagulka: Może i ja je kiedyś pokocham...
  • awatar Niespodziewanie: @G.U.Y.: Czasami aż się boję tego jak dobrze mnie znasz :P
  • awatar G.U.Y.: hahaha! dwudziesty drugi - doszłaś! i nie zaprzeczaj, ja Cie znam juz tyle lat, ze przede mna nic nie ukryjesz!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ależ jestem zła!!

Przed świętami zawsze staje się bardziej czujna i jak tylko mama będąc u mnie powiedziała, że przydałoby się jej ładne drzewko na biżuterię wiedziałam już co jej kupić na święta.

Tydzień temu upatrzyłam sobie śliczne drzewko, ale musiałam poczekać tydzień na wypłatę by je kupić. Cały tydzień zastanawiałam się czy nie wykupią.
Z samego rana poleciałam dziś do sklepu i było!

Piękne.
Porcelanowe.
Kremowe.
Z białymi ptaszkami.
Eleganckie.

Zapłaciłam za nie aż 100zł, ale jest tak ładne, że nawet przez chwile nie zastanawiałam się czy warto.

Kupiłam je, z dumą wróciłam do domu z zamiarem dokupienia do niego kilku kosmetyków i co? I gucio!

Zaczęłam je wyjmować i okazało się, że jest w 3 częściach!!

Połamało się samo.

Nie odnosiłam go na reklamację, bo i tak by powiedzieli, że to moja wina – taki sklep. Mają piękne rzeczy, ale są opinie, że nawet oglądając w sklepie rzeczy potrafią się rozlecieć, bo tak nimi rzucają podczas dostawy

Poszłam do sklepu po klej i je skleiłam.
Przy okazji skleiłam:
palce
łóżko
leginsy

Co więcej klejąc je odpadła kolejna część!!
Ptaszek!!

Ech.
Drzewko wygląda teraz tak, dam je dziś mamie, a jej kupię coś innego – to nie problem bo wahałam się między dwoma rzeczami, ale miałam nadzieję, że wyrobię się finansowo i dokupię jej i tak ta drugą rzecz.

Ech.



  • awatar Paulin: @Niespodziewanie: ahahaha tak właśnie nie chciałam dociekać z jakiego powodu ta tasiemka :D
  • awatar Niespodziewanie: Nie widać, bo miejsce sklejenia przewiązałam tasiemką :)
  • awatar ...JR...: @Paulin: też tak uważam. Nie przejmuj się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Sama nie wiem kiedy minęły mi te 3 miesiące okresu próbnego.

W piątek się okaże, czy pracuje dalej czy nie.

Nie lubię trzymania niepewności do ostatniej chwili.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nareszcie coś kreatywnego!!

Jeżeli macie w domu dziecko od lat 7, zestresowanego korposzczurka, lub szaloną i ekscentryczną babcie, to musicie im to kupić

Ja dziś jak szalona poleciałam do Empiku, wyłożyłam 30zł i mam!

Co?

Zniszcz ten dziennik!

Niesamowite.
Książka, w której więcej jest do robienia niż do czytania.

Macie zadania, puste kartki i własną kreatywność!
Jak to wygląda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czwartek.
Zaspałam.
Czy w tym tygodniu nie zaśpię chociaż w jeden dzień?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Znienawidzą mnie w pracy

Cały dzień słuchałam przy pracy Edyty Geppert i jej Kocham Cię życie.

Uwierzcie mi – ja nie potrafię pracować i uczyć się w ciszy. Musi mi cos brzęczeć i jak profesor wychodzi (czyli zalega u mnie grobowa cisza) muszę coś odpalić.
Ogólnie tydzień zaczął się, źle, później było jeszcze gorzej.

Poniedziałek.
Sen.
Piękny sen.
Pastelowe kolory.
Słońce.
Ja na łące…
W oddali ktoś krzyczy…
Luizaaaaaaaaaaaa
Luizaaaaaaaaaa
Luizaaaaaaaaaaa!!!
Wstawaj!!
Zaspałaś!!

Zaspałam. Ubrałam się w 5 minut, a tata mnie szybko zawiózł na mój autobus – zamiast na pierwszym przystanku, wsiadam na trzecim – no i wylatuje z samochodu na rondzie, biegnę, lecę, ostatniem sił wbiegam do autobusu i lecę.
Na podłogę oczywiście.
Ktoś krzyczy – O Matko!
Ktoś mnie łapie –Nic Pani nie jest?
A kierowca cicho: Ale ja nawet nie ruszyłem…

Wtorek.
Zaczął się dobrze.
Ale później było tylko coraz gorzej.
Brat był w Warszawie, więc postanowiłam wrócić z nim autem, a nie telepać się autobusem. Umówiliśmy się w CH Targówek. No cóż… chciałam dojechać z całych sił, ale nie dałam rady, bo autobus linii 112 nie przyjechał 4 razy z rzędu!! Czekałam jak pipa na przystanku 45 minut. Zadzwoniłam do brata, że nie wyrobię się, przeszłam na drugą stronę, żeby wsiąść w 184, dojechać do Zachodniego i jednak telepać się autobusem i co? I nadjechały dwie 112 – myślałam, że rzucę w nie kamieniem.
Opanowałam się jednak i po powrocie do domu napisałam skargę – a jak!!

Środa.
Znów zaspałam.
Ale nie tak dużo.
Po prostu nie miałam czasu na makijaż.
Wzielam więc co potrzeba do pracy.
No i w pracy nalozyłam:
podkład
korektor
puder
bronzer
róż
cień jasny
cień ciemny w kąciku
zrobiłam delikatniusią kreskę
podkreśliłam brwi
nałożyłam maskarę…
wróć!
nie wzięłam maskary!!
no jak?
full make-up i bez maskary?
no nie……
zanim ja to z siebie zmyłam…wodą…
wodoodporny eyeliner miałam rozmazany po całej twarzy
twarz jak burak

Ale dobrze jest J
Mam zajebistą pracę.
Mam szanse na doktorat.
Przeprowadzam się.

Nareszcie czuje, że chce mi się żyć.
Bo ten rok był ciężki i myślę, że jakby dalej byłby taki jaki był, to skończyłoby się to depresją.
  • awatar G.U.Y.: hahaha Boze, jak cudnie, ze nie mi to pisalas na gg, bo juz czasami mam dosyc tych Twoich utworow :D
  • awatar Mort.: ja tez kiedys zapomnialam tuszu! ale dalam rade linerem. Normalnie przejechalam nim po rzesach i byly juz czarne ;) ...no moze nie takie geste, ale czarne! Ja 3 razy w tyg.czekam na pociag po 45 min ;( Damy rade ;)
  • awatar Kashiunja: Uwielbiam Twój dystans i poczucie humoru!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam.

Zagłosowałam.

Ale i tak wygra ten co zawsze (ten co byłam na głosowaniu żeby go odwołać) i znów nic nie zrobi.

Ale to małe miasto - taka mentalność.
  • awatar rokiowca: No widzisz u mnie już nie będzie tego co zawsze, bo zrezygnował. No ale zapewne pójdzie gdzie indziej rządzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i stało się.

Wyprowadzam się.

Byłam dziś oglądać pokój w Warszawie i 1 grudnia się do niego wprowadzam.

Z Olą od razu przypadłyśmy sobie do gustu - wszak 2 grubaski zawsze się dogadają.

Pokój jest koszmarnie brzydki, smutny, szary...ale Ola fajna i dojazd do pracy jednym autobusem.

A pokój to nie problem zrobić przytulnym


  • awatar Niespodziewanie: @K a r o: Podbijam Targówek ;) w sumie mój jest tylko kot, ale zostaje w domu, żeby dalej terroryzować psa dziewczyny brata. Tylko nie wiem na kim teraz będzie spał i pod czyją kołdrę się wciskał.
  • awatar Niespodziewanie: @Jot.: Nie dziękuję :)
  • awatar K a r o: o wow. a co ze zwierzakami? zostają u rodziców? którą dzielnicę podbijasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Spędziłam dziś pół dnia w czytelni szukając materiałów do pracy dr.

Napisałam spis treści i teraz zabieram się za konspekt.

Wiecie co?

Przypomniało mi się jak bardzo lubię się uczyć, szukać informacji, pisać.

Tak.
Wiem.
Teraz jestem pełna energii i chęci do pisania, ale wiem, że niedługo będzie tak:




 

 
Jestem w szoku, że Donatella Versace wyglądała kiedyś tak:

  • awatar G.U.Y.: dalej tak wyglada!! :D szczerze mowiac, przypomina obecna siebie :)
  • awatar ...JR...: Nadmiar kasy jak widac nie zawsze jest dobry. Jestem pewna ze mimo starosci wygladala by ladnie gdyby sobie nie zrobila tego co mozemy ogladac teraz. Wyglada jakby sie miala rozsypac po tych wszhstkich zabiegach,az straszy
  • awatar Jot.: noo!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Młodzi są popierdoleni.

Przewraca im się w dupach.

Czytałam dziś w Metrze artykuł o targach pracy, na których pierwszy raz pracodawcy oferowali etaty, a nie staże, czy praktyki.

I co?

Młodzi narzekali.
Narzekali, że pracodawca chce żeby umieli języki.
Narzekali, że pracodawca wymaga innych studiów niż mają.
Narzekali, że inni mało płacą...

Ludzie!
Serio?

Oni myślą, że dostaną pracę, bez kierunkowego wykształcenia, czy jednego z wymogów (np języka)?

To tak jakby stolarz starając się o pracę nie wiedział czym jest deska.

W dupach im się przewraca, wybierając studia przecież wiedzą jak jest z pracą po danym kierunku, więc może zamiast narzekać, że pracodawcy za dużo wymagają czas wziąć się do nauki i pracy?


Znam kolesia, który skończył zarządzanie, ma 29 lat i nigdy nie pracował.Dlaczego? Bo on czeka, aż jakaś firma zaproponuje mu OD RAZU stołek prezesa, bo w końcu jest po studiach.
  • awatar G.U.Y.: w doopach sie pisze xd
  • awatar rokiowca: Ja to bym bele co brała byleby normalnie płacili i umowa była. No tylko, że ja żadnych studiów nie pokończyłam i nawet papierka po technikum nie mam. :-/ Od czegoś trzeba zacząć. Po jakimś czasie może podwyższa wskoczy a jak nie pasuje to szukać czegoś innego.
  • awatar Paulin: prawda
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Decyzją rektora dzień 10.11 dniem wolnym od pracy, a do tego dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak zimowa grusza.

Będzie kaska na święta
 

 
Przebierańcy.

Chodzili u Was wczoraj?

U mnie byli tylko jedni - grupa z 10 nastolatków - i zdążyli mocno mnie wkurwić.

Dzwonią raz.
Ok.
Wyjrzałam.
Widzę przebierańcy, to idę po cukierki, a oni co?
NAPIERDALAJĄ w ten dzwonek.

Pies szczeka, ja wkurwiona, a oni dalej napierdalają.
Wychodzę i mówię, że wystarczy jak raz zadzwonią, a oni od razu, nawet nie pozwalają dojść do głosu i krzyczą "cukierek, albo psikus".

Dałam im.
Owszem.
Stare krówki.
Bo mnie wkurzyli tym dzwonieniem.

A cukierki zeżarłam sama, niech biodra rosną.
  • awatar rokiowca: U mnie były 4 dziecka. Dzwoniły jak popierdolone. Fajne święto ale kurwa nikt w domu motorku w dupie nie ma. Dostali po jakimś batoniku i nara. Jakby ojciec mój wyszedł dziecka by szybciej spierdoliły niż przylazły. :D albo by je opierdolił, że dzwonią jak pojebane albo by je przestraszył swym uzębieniem i by cukierków nigdy nie ruszyły.
  • awatar Paulin: u mnie chodzili ale nasze mieszkanie ominęli. mieli szczęście ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›